Miłosierdzie i działalność charytatywna zawsze były, są i będą podstawową funkcją Kościoła, metronomem duchowości jego wiernych. Bóg pragnąc dzielić się swą miłością stworzył świat. Chrystus z miłości do człowieka oddał samego Siebie na prześladowania i śmierć. Bóg ukazuje nam miłość i miłosierdzie, jako podstawową Swą cechę i wzywa nas do naśladowania Go. Wierność Bogu  w tych cnotach staje się dla nas przepustka do grona Zbawionych. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). Pan na swym sądzie nie będzie nas pytał czy wierni byliśmy dogmatyce tylko czy dogmaty wprowadziliśmy w swe codzienne życie, czy stało się ono ilustracją nauczania Kościoła. Miłość i miłosierdzie są, bowiem niczym innym jak praktycznym przejawem dogmatów Świętej Trójcy i Bogoludzkiej natury Chrystusa. „... bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz” (Łk. 6,36).

Nic, więc dziwnego, że wśród obowiązków pierwszych diakonów była troska o potrzebujących i biednych. Oczywistą też sprawą jest, że starożytne chrześcijaństwo opiekowało się chorymi w szpitalach i zakładało własne przytułki. Za czasów Św. Jana Chryzostoma kościół Antiochii szczycił się opieką nad 3 tys. wdów. Przy wielkich miejskich parafiach powstawały przytułki, szpitale, noclegownie dla podróżnych, hospicja dla nieuleczalnie chorych, domy dla wdów i starców, sierocińce, itp. Kościół w praktyce uczył tego, co głosił słowem.

Kościół prawosławny na przestrzeni całej swej historii dążył, by to co głosi na kazaniach wierni realizowali w życiu. Powojenne czasy, pełne niedostatków  i wszelkiego rodzaju trudności, doskonale się do tego nadawały. Potrzebujących wsparcia nie trzeba było szukać. Byli pod ręką. Jednocześnie jednak potrzeby były bardzo proste. Brakowało podstawowych środków codziennej egzystencji. Czasowo brak bywało dachu nad głową. Do czasu powrotu z różnych frontów i miejsc wywózki panował niepokój, co do losów bliskich. Toteż nie tworzono specjalnych organizacji charytatywnych, nie pisano programów, studiów, itp. Wystarczało zachęcić by posiadający trzy worki ziarna siewnego jeden rozdali swym sąsiadom, bądź by posiadający mieszkanie przyjął na kwaterę rodzinę, która straciła dach nad głową.
Z drugiej też strony sytuacja polityczna i wrogie wobec Kościoła nastawienie władz państwowych nie sprzyjały tworzeniu zewnętrznych struktur działalności charytatywnej. Brak poparcia polityków i administracji publicznej, choć przeszkadzał i spowalniała, nie mogła spowodować odstąpienia prawosławnych od ideałów miłosierdzia. Zmuszało ich do działalności półoficjalnej, niezrzeszonej.

Niezrzeszona działalność charytatywna istniała od początku chrześcijaństwa. Pismo Święte wspomina nam o zbiórkach ofiar na rzecz biednych jerozolimskich chrześcijan (I Kor 16, 1-4). Zorganizowana działalność charytatywna pojawiła się wraz z rozwojem życia monastycznego wspólnotowego. Przy klasztorach organizowano pierwsze szpitale, przytułki, darmowe jadłodajnie, itp. Tego typu instytucje działały też w Polsce jeszcze przed rozbiorami. Wielkimi centrami działalności charytatywnej były klasztory np. Monaster Św. Trójcy w Drohiczynie czy nieco późniejsze Monastery w Leśnej i Krasnymstoku. Przy cerkwi i klasztorze w Zabłudowie w XVI w. funkcjonował szpital dla ubogich. W pomoc potrzebującym równie aktywnie zaangażowane były Bractwa Cerkiewne XV po XVII w. Obok wspierania potrzebujących, opieki nad chorymi i starszymi organizowały one nawet „banki zbożowe”. Były to swego rodzaju spichlerze przechowujące zboże na tzw. „czarną godzinę”, bądź też na okoliczność klęsk żywiołowych.

Nawet w trudnym dla Kościoła prawosławnego w Polsce okresie międzywojennym nie zaniechano działalności charytatywnej. W wielu miejskich parafiach istniały kasy zapomogowe. Parafia na warszawskiej Woli prowadziła dom dla sierot, a parafia na Pradze dom dla wiekowych wdów. Przy Monasterze w Poczajowie działał szpital dla biednych, a w Jabłecznej ambulatorium i apteka. W 1925 r. powstaje Warszawskie Metropolitalne Towarzystwo Dobroczynności. Zakres jego działalności nie odbiegał od wcześniej wspominanych. Prowadziło ono np.: domy dla wiekowych kobiet, schroniska dla sierot, biuro wspierania bezrobotnych, itp. Nieco inne cele stawiał sobie, założony w 1921 r., Komitet Opiekuńczy nad Emigrantami w Polsce. Wspierał on uciekinierów rosyjskich szukających w Polsce wytchnienia po rewolucji bolszewickiej.

W czasach powojennych działalność charytatywna rozwijała się w bardzo trudnych warunkach. Z ponad 4 milionów wiernych po wojnie w granicach naszego państwa pozostało zaledwie 300 tys. prawosławnych. Działał tylko jeden klasztor w Jabłecznej. Nie istniały przedwojenne bractwa, organizacjei zrzeszenia. Władza nie sprzyjała rozwojowi Kościoła, a jej akcje przesiedleńcze, np. Akcja Wisła, dodatkowo dezorganizowały działalność Kościoła. W takich warunkach działalność charytatywna była prowadzona bez zorganizowanych struktur organizacyjnych. Zazwyczaj była też inicjowana i prowadzona przez władze kościelne bądź duchowieństwo, a nie świeckich.

W świątyniach organizowano liczne zbiórki na rzecz odbudowy zniszczonych świątyń, organizację i utrzymanie monasterów, seminarium duchownego, itp. Ograniczano się, więc do doraźnej pomocy. Skierowana ona była nie tylko do jednostek kościelnych, ale i osób prywatnych niezależnie od wyznania. Pewną pomoc stanowiły dotacje z państwowego Funduszu Kościelnego, który po wojnie przejął w swe posiadanie mienie kościelne w Polsce. Były one jednak niewspółmierne do wielkości przejętego majątku. Dodatkowo były całkowicie niezależne od woli Kościoła, który mógł jedynie sugerować, które kościelne jednostki w pierwszej kolejności zasługują na wsparcie. Ostateczne decyzje podejmował fundusz według własnego uznania. Najwięcej Domów Opieki powstało w Diecezji Warszawsko – Bielskiej.

 W 1979 roku, z błogosławieństwa śp. Metropolity Bazylego w podwarszawskiej wsi Stanisławowo, rozpoczęto budowę budynku z przeznaczeniem na działalność charytatywną. Początkowo miał to być dom starców dla owdowiałych członków rodzin kapłańskich. Później przekształcono go w otwarty dom opieki. Budowę ukończono w 1991 roku. Dekretem Metropolity Bazylego z dnia 01 czerwca 1991 roku, zostaje powołany do samodzielnego funkcjonowania Prawosławny Dom Opieki „Betania” w Stanisławowie. Podopieczni znaleźli tu oni miłą atmosferę, wyżywienie, opiekę lekarska i duszpasterską.

W miesiącu kwietniu 2003 roku z błogosławieństwa Jego Eminencji Metropolity Sawy, rozpoczęto kapitalny remont budynku połączony z jej przystosowaniem do nowych wymogów socjalno-opiekuńczych (np. zainstalowanie wind, udogodnień dla niepełnosprawnych, itp.). W 2005 r. zakończono pierwszy etap remontu budynku, dalszy remont trwał do 2007 r. W tym roku zakończono całkowicie remont z dobudową windy i podjazdu dla niepełnosprawnych. W imieniu Jego Eminencji Metropolity Sawy uroczystego otwarcia i poświęcenia domu dokonali dwaj biskupi J.E biskup JERZY (Pańkowski) i J.E biskup PAISIUSZ (Martyniuk) w asyście władz samorządu województwa mazowieckiego i lokalnych.

Obecnie prowadzimy nabór pensjonariuszy do naszego ośrodka. Schronienie w naszej placówce może znaleźć każdy potrzebujący otrzymując zakwaterowanie w pokojach 1,2,osobowych. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszej placówki celem zapoznania.